poniedziałek, 4 lipca 2016

3. 4.

Witam ♡

Wczorajszy dzień zlecił mi naprawdę szybko; obudziłam się o 12, czyli przegapiłam śniadanie, za to zdarzyłam na rosół. Potem zaczęli mnie pospieszyć, bo wymyślili sobie, że pojedziemy do takiego dużego miasta, które leży przy granicy z Austrią. Było ładnie; bardzo. Jednak nastrój zrujnował mi ten pieprzony lód, którego zjadłam. Mam wrażenie, że mimo iż nie jem jakoś kalorycznie, nie schudnę. Mimo wszystko, że nie zjadłam bardzo dużo, zdecydowałam się nie liczyć kalorii z tego dnia, bo prawopodobnie bym sobie coś zrobiła.

Za to dziś poszłam do szkoły; na śniadanie zjadłam całe jajko i połowę kolejnego. Co do szkoły, było ciekawie. Na dzień dobry pomyliłam autobus i pojechałam 7km dalej niż powinnam, z opresji ratował mnie ojczym, który specjalnie dla mnie zwolnił się z pracy. Śmiał się; ja też. 
Chodzę do klasy integracyjnej a w niej jest pełno narodowości; Afgani, Izraelczycy, Włosi, Francuzi i pewnie kilka innych, ale nie pamiętam jakich. Zakolegowałam się z pewną Afganką, która ciągle powtarza, że chciałaby mieć blond włosy, tak jak ja, a nawet jakby miała, musiałaby je zasłaniać. 
Tak, jestem bardzo tolerancyjna. 

Postanowiłam, że lepiej będzie jak codziennie będę jeść chociaż  (i tylko)  jedną słodkość; jest to mój mały nałóg i wiem, ze gdy nie jem dłuższą chwilę słodyczy, wcześniej czy później rzucę się na nie. Myślicie, że jedząc jedną słodkość dziennie, z moimi w miarę niskimi bilansami uda mi się schudnąć?

Bilans ♥

Ś: Półtora jajka na twardo; 120kcal

2Ś: Kilka gryzów jabłka: 30kcal

O: Zupa pomidorowa z ryżem, mała miska; 150kcal

Przekąska: dwa małe batoniki; 184kcal
Nektarynka(bardzo mała) ; 45kcal

Podwieczorek: 100gram czereśni; 61kcal

Kolacja; 1/4 ogórka 3kcal 
2 chrupkie z szynką 100kcal 

Razem : 693kcal
(O zgrozo) Zaliczyć dzisiejszy dzień?

sobota, 2 lipca 2016

2.

Witajcie ♡

Szczerze, nie mam pojęcia skąd mam wogólę siłę jeść tak mało; wcześniej moje dzienne bilanse wynosiły około 2000 kalorii, teraz to około 500. Jak dla mnie to imponujące. Mam tylko nadzieje, że to potrwa dłużej, a nie tydzień.
Wczoraj jednak miałam chwile słabości, chciałam zjeść coś słodkiego, zamiast tego wybrałam banana i nektarynke, zedytowałam poprzedni post. Miałam z tego powodu wyrzuty, ale lepszy banan od czekolady.
Łapie mnie niezły stres; w poniedziałek pierwszy dzień w szkole, w niemieckiej szkole. Lekcje mam od 7.45 do 12, z czego trzy lekcje to niemiecki a jedna; matematyka. Świetnie. Czujecie ten sarkazm?
Wiem, że w szkole są jabłka, które można brać za darmo, więc pewnie skorzystam z tego. Może przygotuje sobie marchewki i ogórki. Macie jakieś pomysły?

❤Bilans❤
Ś; Kolba kukurydzy z solą i masłem; 160 kcal
2 chrupkie z szynką i musztardą( czubek łyżeczki :)) ) ; 100kcal
1/4 ogórka 3kcal
Kawa 56kcal

O; ~~

P; 5 łyżek płatków kukurydzianuch 55kcal
Łyżka wiurkow kososowych 42kcal

Przekąska: Chrupkie z szynką = 45kcal
Łyżka słonecznika 56kcal

K: Pomidor,  ogórek, rzodkiweka = 11 kcal.

Razem: 528kcal.
Jestem zadowolona ♡

Edit : Mama nafaszerowala mnie słodyczami, ale wszystko zwymiorowałam:)

STAY STRONG ♡♡♡
Angel xx

piątek, 1 lipca 2016

1. Wyjaśnienia.

Porobiło się. 

Miało być od stycznia, nie wyszło. Najwyraźniej ta decyzja potrzebowała we mnie dojrzeć; zajęło mi to pół roku, aż coś we mnie pękło i postanowiłam być silna. Nie mam kompleksów na punkcie swojego wyglądu. Uważam się za dość ładną, lubię swoje oczy, włosy, ale figura odbiera mi część pewności siebie. W ciągu tych 6 miesięcy opychania się, głodówek i prób ogarnięcia się, przybył mi kilogram.
Nie wiem czy to dobry wynik, bo zawsze mogłoby przybyć mi ich na przykład 3kg. Jednak wyprowadziłam się do Niemiec i czuje dużą presję, jestem w szkole jedyną Polką, a iż jest powszechnie uważane, że my jesteśmy najpiękniejsze, chcę godnie nas reprezentować w oczach osób tam mieszkających. Jednak oni to tylko część; chce zwyczajnie przyjechać do Polski i zobaczyć minę rodziny, znajomych na chudą mnie. Do tego poprostu chce być z siebie dumna.
Wracam do pro ana. Tak.
Nie mam jakiegoś limitu kalorii, ale oczywiście im mniej kalorii tym lepiej. Wychodzę z założenia, że do momentu gdy będę zadowolona z bilansu, dzień jest zaliczony. Celem jest 45kg. (Stan obecny: 60kg)
Czuję sie cały dzień pełna, bo wypiłam dużą ilość wody. Nie liczyłam ile, ale za każdym razem, gdy chciałam zjeść wzięłam do ręki kubek, zamiast talerza. Jednak zdecydowałam się na śniadanie zjeść 8 stołowych łyżek płatków kukurydzianuch, które łącznie miały 88kcal, do tego woda i kawa. Na obiad dostałam pełen talerz fasoli z bułką tartą i pierś w cieście naleśnikowym. Połowę fasoli podrzucilam do garnka, aby mój ojczym ją zjadł. Ja będę chudsza, a on szczęśliwszy, kocha obiady mojej mamy.
Na kolację zjadłam 1/4 ogórka, co było naprawdę małą porcją kalorii, do tego 3 maleńkie pomidorki i 3 rzodkiewki. Do tego herbatę z połową łyżki miodu, wodę z lodem. A teraz popijam sobie wodę z lodem i cytryną. :)
Z jedego jestem dumna. Gdy zrobiłam kawę, chciałam do tego wziąć ciastko, ale go sobie odmówiłam. To mój maleńki sukces.

❤Bilans❤
Ś: Kawa- 54kcal 
8 łyżek płatków kukurydzianuch - 88kcal 

O: Fasola 100kcal 
Kotlet 150kcal 

K: 1/4 ogórka 3kcal 
3 rzodkiewki 6kcal
3 pomidorki ok. 8 kcal
_____________________________
Razem: 409kcal. 

Edit: Wieczorem zamiast słodkiego, wybrałam banana i 
nektarynke. 

409kcal + 150kcal = 559kcal.