Witajcie ♡💘
Ostatni dzień, najzwyklejszy, spokojny, ale jednak świąteczny. Znów miałam rodzinne śniadanie, ale tak rozgadałam rodziców, że nie zauważyli, że zjadłam nędzna kromkę chleba z 2 plasterkami ogórka i jednak plasterem pomidora z cebulą. To się sprawdza - jeżeli jesteś duszą towarzystwa, to nie patrzą w talerz, a w twoje oczy, no i dobrze.
Obiad był dla mnie najcięższy. Nie chciałam go zjeść, bałam się. Już od rana liczyłam ile może mieć on kalorii.. Masakra.
Bilans.
Ś - Kromka chleba, 3 plastry ogórka, pomidor z cebulą.
O - 150g udka z kaczki, 20g sałatki greckiej z słoika.
Ciasto - 150kcal
K - nic
______________
564kcal.
Jak się coś zmieni to zaktualizuje.
Hehee edit: rodzice zmusuli mnie do kilku tostow, super kurwa
Chciałabym mieć taki bilans w święta *.* Zazdro. Trzymaj się Kochana!
OdpowiedzUsuńsuper bilans, gratuluje kochana :*
OdpowiedzUsuńCudny bilansik:D Trzymaj się:*
OdpowiedzUsuńOj przeżyjesz. :) Na pewno mniej niż 1000. To mało. :*
OdpowiedzUsuń